Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Często ulegam fikcji marzenia bardziej niż rzeczywistości, starając się nadążyć za złudzeniami, złowić je i przemienić w realność. Zazwyczaj oczywiście dostaję po nosie, ale wciąż ulegam pokusie. Wiele osób tak zresztą żyje, żyje bardziej tym marzeniem na jawie niż rzeczywistością. Ucieka przed nią w ułudę. Ja też tak robię. Chyba nie mamy wyjścia, musimy tak robić, bo inaczej co by nam pozostawało? Kanty rzeczywistości, koszmarne często i bolesne? Nie ma na ogół sposobu, żeby zmienić coś w życiu, którego doświadczamy i które jest naszym udziałem, ani żeby poradzić sobie z obezwładniającym nas fatum. Musimy mieć jakąś przestrzeń, która będzie przestrzenią wytchnienia, ulgi. W której jesteśmy panami rzeczywistości, a nie jej niewolnikami. I marzenie jest swego rodzaju otwarciem przestrzeni - możemy w niej wędrować swobodnie, może się w niej dziać, cokolwiek zechcemy, i możemy doznawać wszelkiego dobra lub rozmaitych łask.
Ale naturalnie podlegamy często zbytniemu zaczarowaniu przez marzenia na jawie i następuje wielki rozziew między nimi a rzeczywistością. Usiłujemy więc nagiąć ją do naszego marzenia, a ona nie poddaje się ani trochę. Jest, jaka jest: twarda, brutalna często, nieustępliwa. Niepodatna na sny i iluzje.
— "Jak błądzić skutecznie" Zbigniew Mikołejko
Reposted byfairylandTroubledSoulmisiaczek95SurvivedGirlemotionalanorexicdeath-is-my-friendowlvisionzoilauferperesekerelifelessjustfeelzosia

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl